Wy, nie wiecie, a ja wiem…

…jak przygotować lunch dla 110 Bardzo Głodnych Dzieci (w końcu nauka z teacher Jack może wykończyć każdego…). A zatem najpierw składniki:

bułki (110 sztuk), ketchup(2), parówki (110, no dobra 111, ale jedną pożarłem:), ogórki (niezliczone, więcej niż potrzeba), sałaty 4 sztuki, soczki i wafelki (duuużo!). Potem trzeba kucharek (6!!!, naprawdę, ale tylko część się załapała na fotki) i 1 wolontariusza:

…trzeba obrać sałatę…

…dobrze podsmażyć parówy…

…wszystkie składniki szybciutko (przy zwielokrotnionym wysiłku) połączyć…

i voila: 2,5 godziny później lunch gotowy. Niestety nie zdążyłem zrobić ŻADNEGO zdjęcia BARDZO głodnych dzieci, bo pochłonęły lunch błyskawicznie. W tej całej wesołej opowiastce jest i ziarenko goryczy: dla niektórych z nich to jedyny dziś posiłek. I wiem, że ktoś powie: a Polsce też takich nie brakuje. I będzie miał, co więcej, tragiczną rację. Niemniej, kiedy te „moje” 5,6-letnie dzieciaki przychodzą i pytają czy mogą dostać jeszcze jedną paczkę, bo dziś rodzice im powiedzieli, że muszą same sobie poradzić…no to…tak mi jakoś…

Lekcje angielskiego, które od wczoraj próbuję prowadzić/współprowadzić są na naprawdę prostym poziomie: na razie chodzi o to, żeby dzieciaki potrafiły się przedstawić, powiedzieć ile mają lat i skąd są. Próbujemy takie przedstawianie, potem proszę ich, żeby to zapisały na tablicy, przeczytały, powtórzyły itd.:

 

I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie pewien drobny fakt, który uderzył mnie pod koniec lekcji: nazwy tych miejscowości składają się na mapę z twarzy ponad 33 tysięcy ofiar syryjskiego konfliktu (dane za Syryjskim Obserwatorium Praw Człowieka). Spoglądając na imiona zapisane na tablicy warto pamiętać, że za każdym z nich stoi historia niewiarygodnego szczęścia: przecież to równie dobrze to oni mogli zostać tam już na zawsze.

Moi „Szczęściarze” 😉

No dobra, żeby nie było tylko o smutku (prawdziwym!), będzie też tzw. Michałek czyli ciekawostka. Wśród dzieciaków wypatrzyłem pewną dziewczynkę – rudowłosą, niebieskooką, raczej Irlandkę niż Syryjkę. Kiedy zapytałem nauczycieli o nią, odpowiedzieli, że rzeczwiście jest niezwykła, zwłaszcza jeśli „zestawić” ją z rodzeństwem 😉

 

Ki diabeł?

 

Z tym pytaniem zostawiam Was i siebie do jutra. Dobrego wieczoru (i wiecie co? Ja wciąż mogę nosić krótkie spodenki hehe;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s