Zaduszki, muffiny i pojednanie

Obchodzenie Dnia Zadusznego zapoczątkował, w 998 roku, św. Odilon, opat z Cluny. Cel modlitw za dusze wszystkich wierzących zmarłych, którzy przebywają w czyśćcu był nie tylko duchowy, ale i dość pragmatyczny – w ten sposób Kościół Katolicki chciał powalczyć o – nota bene – rząd dusz, tyle że ziemskich, które odprawiały pogańskie rytułały mające na celu mniej więcej to samo co proponował Odilon. Na przykład prawdawni (ale i niekiedy całkiem współcześni) Słowianie odprawiali Dziady za Wele (czyli dusze), które zbłądziły na drodze do Nawii (zaświatów). Prawda, że podobieństwo jest uderzające?

Dziś, tak jak wczoraj, większość z Was była na grobach swoich bliskich. Zapaliliście im symboliczne światełka, część zmówiła modlitwę, inni – po cichu z „duchami” sobie pogadała. Ja oczywiście nie mogłem tego zrobić, ale wykorzystałem fakt, że piątki i soboty to w Jordanii dni wolne od pracy, również dla wolontariuszy (wszystko jest tak bardzo zamknięte, że naprawdę nie za bardzo da się pomagać, mimo szczerych chęci) i pojechałem z moim gospodarzem, ks. Eliem na jordański, chrześcijański cmentarz w Al Zarqa.

Niby podobnie, a jednak inaczej – we Wszystkich Świetych nikt nie ma wolnego, a o Zaduszkach – nikt tu nie słyszał. Dlatego na grobach nie paliło się dziś pół świeczki, tłumów nie było widać (tumany piasku – i owszem), za to same nagrobki dla nas, Europejczyków, mogą wyglądać co najmniej interesująco:

 

 

 

Składaniu kwiatów nie sprzyja tu raczej pogoda ani terytorium – cmentarz znajduje się właściwie na pustyni, a ostre słońce potrafi zmienić każdy fragment ziemi i roślinności w coś takiego:

 

 

 

 

Jak już pisałem na cmentarz wybrałem się z ks. Eliem, który sprawował w znajdującej się tam kaplicy mszę. Ta nie różni się jakoś szczególnie od tej polskiej, może poza tym, że jest znacznie więcej śpiewów, ale po jej zakończeniu wierni mają fantastyczną tradycję dzielenia się chlebem i…muffinami 😀

 

 

 

Prawda, że fajnie?

 

I na koniec jeszcze jedna refleksja. Za murem, po sąsiedzku znajduje się cmentarz muzułmański.

 

 

I wiecie co? Mimo takiej bliskości chrześcijan i muzułmanów nie słyszałem wybuchu żadnej bomby, nikt nie rozrywał pasów z ładunkami wybuchowymi w samobójczych aktach terrorystycznych, nikt nie krzyczał o „przeklętych dżihadistach”, nikt nie przeciwstawiał krzyża – półksiężycowi i na odwrót. Panowała pełna spokoju, niczym nie zmącona, można by rzec – błogosławiona – cisza. Czyli co, po śmierci pojednanie jest jednak możliwe? Można „żyć” obok siebie, mimo różnic wyznaniowych? A na tym ziemskim łez padole by też się na dało? Hm?

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s