Smutek szczegółów i szok reklamowy

Kolejny dzień wizyt u Syryjczyków w domach, wszędzie to samo: choroby – cukrzyca, anemia, nerwice wywołane wspomnieniami ucieczek podczas wymiany ognia albo – jak w przypadku jednego z nich – porwania, rany, strupy. Bieda, wszechogarniająca, obezwładniająca. Strach – o siebie i bliskich. Tłok – po kilkanaście osób w dwóch – trzech pokojach. I dzieci. Wszędzie, w każdym mieszkaniu, piwnicy, na podwórkach. Skupione. Milczące. Poważniejsze, niż te, które znam ze szkoły.

 

 

 

Jeszcze takie małe, a takie świadome, jak paskudny potrafi być świat. Rodzice, dziadkowie, pracownicy Caritas, wreszcie i ja – wszyscy próbujemy je chronić, ale mam nieodparte wrażenie, że jest już za późno, że one naprawdę już WIEDZĄ. Przytłaczające.

 

W tych domach to kobiety częściej zabierają głos, to one, jak lwice, walczą o byt rodziny, o lepsze jutro. Silne, zdecydowane, zdeterminowane.

 

 

Mężczyźni, zwłaszcza ci starsi, a tych spotykamy najczęściej, jakby wypaleni, zmęczeni, mówią głównie o sobie, o swoich chorobach. A jednocześnie, jakby na przekór temu wszystkiemu, dalej potrafią się wyniszczać, jak Mohammed, który odpala papierosa od papierosa i zanosząc się spazmatycznym kaszlem, wciąga truciznę dymu, mocniej, głębiej. A potem mówi: źle się czuję. Źle ze mną.

 

Nie pracują, albo ciągle szukają pracy. Jedni bierni, inni aktywni, wszyscy w tak samo beznadziejnym położeniu. Dla nich takie wizyty, sam fakt, że ktoś się nimi zainteresował to już naprawdę Coś. Niektórzy proszą o pieniądze, inni – o pomoc medyczną, kolejni o cokolwiek, byle popchnąć wózek życia do przodu. Słuchamy, notujemy, ręce szybko zapisują kolejne strony specjalnych formularzy, może coś z tego będzie?

 
 
To, że w ogóle szuka się Syryjczyków i ich problemów, że komuś się chce, to już jest światełko w tunelu. Zwłaszcza, że rzeczywistość potrafi być tu okrutna. Ceny za wynajem najgorszej nawet nory zaczynają się od 400 złotych, bez mebli, pralki, lodówki – to wszystko trzeba kupić. Za co? Skąd wziąć pieniądze na czynsz? Na dach nad głową? Na jedzenie? To najważniejsze i chyba jedyne pytania, jakie zadają sobie Syryjczycy na wygnaniu.
Czasami kłócimy się z moją Kasią o dostęp do łazienki, kto pierwszy, jak długo itd. To zagrzybione pomieszczenie służy 14 osobom. Oczywiście ciepła woda to nieosiągalne marzenie. Wolontariat zmienia perspektywę postrzegania codziennych problemów.

 

Jeden materac – z darów, albo wygrzebany ze śmieci – na zimnej podłodze z lastrico: to dziś miejsce na świecie pewnej nastolatki, która ze wstydu nie chciała pokazać swojej twarzy.

 

A życie w Jordanii jest nie tylko drogie, ale też oferuje wiele pokus. Wydawało Wam się, że budynki w Polsce są nadmiernie obklejone reklamami? No to popatrzcie:

 

 

 

I tak w całym centrum: tysiące sklepów, sklepików, restauracji, biur maści wszelakiej, banków z całego regionu – wszyscy chcą się zareklamować, pokazać, zachęcić do przyjścia, wpadnięcia, zajrzenia, kupienia, kupienia, kupienia….towary z dosłownie całego świata, z cenami – też światowymi, może to tylko moje odczucie, ale jest tu drożej niż w Polsce, o kilka, kilkanaście procent. A to wszystko jednak oferta tylko dla Jordańczyków i to nie wszystkich, bo tych naprawdę zamożnych jest niewielu, rośnie natomiast grupa bezrobotnych i sfrustrowanych. Klasa średnia, czyli taka, która zarabia około 1000 euro miesięcznie jest nieliczna, według zapewnień miejscowych – zamiast się rozbudowywać, raczej ostatnio się kurczy. Kryzys, mówią i machają ręką, bo niby co mają zrobić?

 

Wśród nich, ze spuszczonymi głowami, przemykają syryjscy uchodźcy. Reklamy – nie dla nich, nie do nich. Problemy, kryzys? Oni od roku permanentnie zarządzają kryzysem. Szkoda, że nikt nie da im za to tytułu MBA. Ot, taki smutek szczegółów. Dobrze, że ktoś w ogóle interesuje się ich losem. Pozdrawiam.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s