Życie w beczce

Nie, to nie będzie jedna z tych makabrycznych opowieści o dzieciach znalezionych w beczce. Jednak tytuł nie jest przypadkowy i już spieszę wyjaśnić o co mi się dziś rozchodzi.

 

Wiem, że w Polsce temperatura nie należy teraz do najprzyjemniejszych. I że klimat nie ten. I że zaraz śnieg, a na grzbiecie kożuchy, a na uszach czapki-uszatki i szalik jak wąż oplata szyję, a wszystkie drzewa tracą liście i straszą nagimi kikutami gałęzi. I że lało przez tydzień. I lało i lało i lało. Kiedy opowiadam o tym w Jordanii, ludzie patrzą na mnie…z zadrością. Nie żeby od razu chcieli importować nasze zimy, ale te deszcze….

 

Nic dziwnego, w kraju, w którym 80% powierzchni jest pustynią i to nie taką jak zazwyczaj kojarzy się z tym słowem – bezkresny żółty piach – ale brunatno-czerwoną, pylącą, zawaloną kawałkami skał powierzchnią, która najbardziej kojarzy się ze zdjęciami łazika Ciekawskiego na Marsie. A mimo to, na pozostałych 20% kraju toczy się życie….

 

….jest i roślinność….

 

…a zatem: jakaś woda musi tu być. I jest – tyle, że jest jej mało. Są dwie rzeki: Jordan i Yarmouk, ale dzielone z Izraelem i Syrią – a oba te państwa eksploatują wodę bezlitośnie i dla Jordańczyków zostaje jej niewiele. Pozostają źródła podziemne, co najmniej problematyczne. Po pierwsze są nieodnawialne, a zatem kiedyś się wyczerpią. Co więcej, to nie jest tak, że prosto spod ziemi płynie do kranu – jest do miast dowożona albo przesyłana co kilka, kilkanaście dni. I musi wystarczyć do następnej dostawy na wszystko: na picie i mycie, pranie i roślin nawadnianie (pan z Częstochowy?). Zatem koniecznie trzeba ją magazynować. Ale jak? I tu na scenę wkraczają beczki…

 

 

 

 

 

Są wszędzie. Na każdym dachu, w każdym mieście. W tych beczkach kryje się prawdziwe źródło życia. Bez nich – mieszkańcy Jordanii nie mieliby szans na przetrwanie. To, że są na dachach ma bardzo praktyczny wymiar: po pierwsze na dole nie ma ich gdzie magazynować, bo piwnice praktycznie tu nie istnieją. Po drugie – w ciągu większości roku taka woda może być ogrzewana słońcem, więc nie trzeba płacić za jej podgrzewanie; cenna sprawa w tak drogim kraju. Powtórzę więc: w tych beczkach kryje się życie.

 

Co prawda powstają nowe pomysły na zasilanie wodą miast dzięki budowie kolejnych podziemnych systemów przesyłowych, jak wielki projekt wysyłania na wody na odległość 340 kilometrów ze źródła Disi do Ammanu, który powinien być zakończony w przyszłym roku, ale to wciąż mało.

 

 

Tu, tak dobrze nam znane hasło: woda to życie, nabiera nowego sensu. To niesamowite, jak łatwo o tym zapomnieć, przecież kiedy byłem w Kenii – myślałem o tym bez przerwy; dziś obiecuję sobie, że nie zapomnę, a rozsądne używanie wody w codziennym życiu, nie będzie już tylko pustym hasełkiem a praktyką. A Wy? Też oszczędzacie?

 

Ps. W obliczu takich kłopotów z wodą i jej dość wygórowanej ceny – nie dziwi popularność napojów gazowanych, choć nie wyskokowych;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s