Dobre wieści i życie w monitorze

Ha! Na początek dobre wieści: na korytarzu w centrum Caritasu w Zarqa znów pojawili się uchodźcy. Choć brzmi to przewrotnie, to oznacza, że znów ruszyła ich rejestracja i pojawiła się szansa na niezbędną im pomoc. Naprawdę, serce rośnie, kiedy patrzę na te zdjęcia:

Sammy, pracownik Caritasu, który przyjmuje ich zgłoszenia nareszcie się uśmiecha, tak jak inni, zabiegani bohaterowie dnia codziennego. Wlazłem tam dziś rano z pewnym Bardzo Tajemniczym Gentelmanem – to Michał Malinowski z redakcji Dzień Dobry TVN, który przyjechał do Jordanii realizować materiał o akcji Caritasu. Michał jest super gość, tylko niezwykle tajemniczy i nie chce pozwolić na publikację swojego jestestwa, mam więc takie jego obrazki do pokaznia:

Tak sobie myślę, że może Michał ma trochę racji w tym, że nie chce konta na FB, odmawia ćwierkania i publikacji swoich zdjęć w zasobach wujka googla? Prywatność wszak zacna rzecz. I tu Michała rozumiem.

Jednak, z drugiej strony, jak miałbym mówić o tym co tu robię? A chcę o tym mówić, bo wydaje mi się to ważne, potrzebne, istotne. Na razie nie widzę innego sposobu, więc szanując prywatność Michała – zdjęć więcej nie wrzucam, ale koniecznie musiałem o Nim napisać, bo to co robi też jest cholernie ważne, epokę mamy bowiem medialną i z rzeczywistością nie ma się co kłócić. Więc: każdemu według potrzeb :)

Mi głośności potrzeba, bo może chętniej wyjdą, ci co czytają, do innych ludzi, żeby ich bezinteresownie wspomóc, a ci, co już wyszli – w swoim pomyśle na pomaganie się wzmocnią – gdyby tak było, to naprawdę byłbym zadowolony z siebie!

Wracjąc do naszej rzeczywistości: to ostatnie zdjęcie Michała, jest zrobione podczas bardzo fajnych i potrzebnych zajęć dla “naszych” Syryjczków.

Wyobraźcie sobie teraz przez chwilę świat bez komputerów. Bez sieci. Bez…wszystkiego, co tak ułatwia nam życie (i co, uczciwie przyznajmy, jest też naszym czasopożeraczem a bywa, że i matnią)? Bądźmy uczuciei wobec samych siebie: no pewnie, że nie. Tak jest na całym świecie – również w Jordanii. Bez kompa: coraz trudniej znaleźć tu pracę, a w przyszłości (która zaprząta teraz umysły uchodźców bezustannie, bo pytanie o jutro, pojutrze, następny miesiąc są tu najważniejsze) – w ogóle pewnie nie będzie to możliwe.

No właśnie: dziś nie dasz pracodawcy życiorysu starannie napisanego piórem, ale CV, z załączonym zdjęciem plus list motywacyjnywarielulubtimesnewromankonieczniebezboldaitd.itp. Oczywiście z komputera. Nie zrobisz cholernejprezentacjiwłasnejosobowości bez power pointa. No właśnie – dlatego zajęcia komputerowe dla dorosłych, które opłacił między innymi Caritas Polska – są tak ważne dla Syryjczyków. Co ciekawe, to chyba pierwszy raz, kiedy widzę pewne przełamanie kulturowe: wspólnie ćwiczą, w pocie czoła tak damy jak i panowie:

Dzieci naszych znajomych mają klawiaturę w palcach – jakby się z nią urodziły. Ci dorośli ludzie, walczą dzielnie z czymś, co dla wielu z nas jest oczywistą umiejętnością. Bardzo trzymam za nich kciuki – bo w tych wordach, iosach, excelach – leży ich przyszłość, ich praca, ich szansa na lepsze jutro. Co ważne – jak powiedziała mi Reema Abbassi, która ich uczy jak opanować ten świat w monitorze – oni często nie robią tego tylko dla siebie, ale z myślą o tym, żeby w przyszłości umieć dogadać się z własnymi dziećmi.


Coś w tym jest…;)

;

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s