Nie wszystko złoto…

Wielki test z pokory: po trzech tygodniach pobytu dziś pierwszy sprawdzian dla najstarszej grupy, 13-15 latków, dziesięć osób; absolutnie podstawowe pytania o imię, wiek, skąd pochodzą, jakie znają części ciała. Czas: 20 minut.

Przez ramię zaglądam na pracę Osamy, najlepszego z uczniów, który nie dość, że w lot łapie wszystko, to rzeczywiście zapamiętuje. Jednak wyniki nie zachwyciły: czwórka naprawdę dobra, reszta: do wytężonej pracy. Wiem, że są młodzi, że prędzej będą się chcieli uczyć „życia”, niż angielskiego, ale to przecież ich przyszłość…tak, trzeba mi pokory, nie złości w takich momentach. Od jutra – kontynuujemy:)
No dobrze, ale dziś miało być o złocie. A zatem: pogrążcie się w blasku….
Bo złota tu pełno: w setkach sklepów i sklepików. Przy głównych ulicach i w zaułkach. Na palcach, uszach, szyjach, błyszczy, kusi, mami….

Złoto jest tu wyznacznikiem statusu społecznego i zamożności: jeśli widzimy rodzinę syryjskich uchodźców, na palcach których lśnią złote pierścionki – wiemy, że ich sytuacja jest lepsza, niż sąsiadów, którzy nie mają butów. Proste. Jednak uwaga: nie wszystko złoto, co się świeci….

Kiedy zacząłem poszukiwania pewnego drobiazgu dla mojej Kasi i zachwyciłem się jednym z nich, moi jordańscy znajomi uśmiechnęli się ironicznie i powiedzieli: to przecież rosyjskie złoto! Jakie? No nieprawdziwe, my tu mamy rosyjskie złoto, włoskie złoto i prawdziwe złoto – oznajmili z politowaniem kręcąc głowami nad nieroztropnością przybysza tak, wydawałoby się, cywilizowanej Europy.

Rosyjskie złoto – czyli tombak, znany tak dobrze w naszym kraju;

Włoskie złoto – czyli wyroby metalowe, co najwyżej pozłacane, zanurzane w złotej farbie – jak mi wytłumaczono;

Prawdziwe złoto: czyli prawdziwe, certyfikowane i, uwaga, tańsze niż w Polsce, o około 20-30 złotych na gramie (ok. 170 złotych za gram 24-karatowego, najwyższej próby złota). Czyli: szału nie ma, ale przy oszałamiającym wyborze jaki tu jest: naprawdę warto zerknąć do sklepów…(tak Kochanie, czynię to i ja…)

Co bardzo ciekawe, prawie w ogóle nieznane jest tu białe złoto. Popularną inwestycją są za to złote sztabki, certyfikowane w Szwajcarii. No i jeszcze jedno: mężczyźni wręcz nałogowo noszą tu sygnety, więc wybór takowych jest naprawdę przeogromny. Panowie, Święta idą, może drobiażdżek od Dam Waszych serc pod choinkę…?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s