Archiwa tagu: nietykalni

Niewidzialni, dotknięci

Słyszeliście kiedyś o dalitach? To tzw. „nietykalni”, wyrzuceni poza nawias społeczeństwa hinduskiego, bazujący na jego marginesie, podejmujący się najgorszych, „nieczystych” prac, takich jak zabijanie szczurów, czy patorszenie zwierząt. Co prawda ojciec współcznych Indii zwał ich „dziećmi Boga” i zakazywał ich dyskryminacji, a konstytucja Indii w 1950 roku doprawadziła do formalnego równouprawnienia wszystkich obywateli, to do dziś dalici koczują na obrzeżach tego wielkiego, nie tylko liczebnie, narodu.

Dlaczego o tym piszę? Bo dziś, nieco podobnie, przedstawia się sytuacja syryjskich uchodźców. Choć oczywiście nie jest tak, że są „nietykalni”, społeczeństwo, sąsiedzi ich przynajmniej tolerują, to już niewidzialni – są znacznie częściej. Taki los spotyka na przykład większość uciekinierów z obozu dla uchodźców Zataari Camp, o którym już tu pisałem.

Wczoraj wyruszyliśmy – z drużyną herosów – detektywów z Caritasu, o których już zresztą pisałem, trochę poza Az Zarqa, żeby poszukać syryjskich uchodźców, którzy są właśnie niewidzialni. Uciekli z kraju, często przez zieloną granicę, uciekli z obozu w Zaatari lub innego, gdzie warunki do życia są naprawdę beznadziejne, wierząc we własne siły i umiejętności.

Najczęściej – przeliczyli się.

Kobieta, której odbicie w lustrze widać powyżej – pokazuje nam właśnie piekło, w którym przyszło żyć jej rodzinie po ucieczce z Zataari.

Łazienka….

…i kuchnia….

….i całkiem własne karaluchy…..

A wszystko to za niewygórowaną cenę 250 złotych plus opłaty (karaluchy w gratisie; swoją drogą ludzie naprawdę nie mają wstydu, żeby coś takiego „wynajmować”, tak naprawdę żerując na beznadziejnej sytuacji innych).

To po co uciekali – pytam się po raz wtóry?

Ta rodzina twierdzi, że nie mieli nic do stracenia, ale okazało się, że i owszem – na przykład tożsamość. Kto bowiem ucieknie bez dokumentów, a te przechowywane są często przez administrację obozów, albo zaginęły podczas chaotycznej ucieczki, nie ma właściwie szans na jakąkolwiek pomoc. Bo ta udzielana jest tylko tym, którzy mogą się oficjalnie zarejestrować, a oficjalnie – to z dokumentem.

Powrót do Syrii? Do czego? Na razie przynajmniej nie mają po co wracać, w ich mieście trwają walki, ich dom zburzyły czołgi.

Podobnie jak dom tej rodziny, kolejnej, która właściwie nie otrzymuje żadnej pomocy i utrzymuje się z jakieś chwytanej łapczywie i rzadko pracy, której nikt inny nie chce wykonywać. Dzieci całe dnie spędzają w domu, bo do szkoły z programem pomocy dla uchodźców jest za daleko, za inne – trzeba płacić. Dla państwa są niewidzialni – na szczęści mają szansę na „dotknięcie” pomocą Caritasu.

Nigdy o tym nie pisałem, bo wydawało mi się to oczywiste, kogo obwiniają za swoją sytuację.

Jednak ten rysunek w jednym z domów jakoś mną wstrząsnął, może dlatego, że malowany ręką dziecka? Na górze flaga wolnej Syrii, na dole – wizerunek prezydenta Bashera Al-Assada.

I tak od domu, do domu, karaluchy, grzyb, pustka w oczach. Niewidzialni są w naprawdę fatalnej sytuacji, bo żyją bez perspektyw. Z deszczu pod rynnę, z nikąd do nikąd, z pustego w próżne i tak można by wyliczać w nieskończoność. Widziałem wiele ludzkiego cierpienia w życiu, ale sytuacja, w której ludzie pozbawieni są nadziei – zawsze wydawała mi się najgorsza.

Pracownicy Caritasu i wolontariusze muszą mieć tę nadzieję niejako w ich zastępstwie. Nie twierdzę, że po takiej wizycie, uchodźcy wyrywają się ze swojego letargu, ale liczę, że choć w niektórych zapali się małe światełko, że taki „dobry dotyk” uświadomi im, że jednak żyć muszą, więc pora wyruszyć w dalszą drogę, gdziekolwiek ona prowadzi.

Nasza droga tego dnia też prosta nie była. I to nawet nie tyle z powodu ciężaru historii, który spoczął na naszych wątłych jednak barkach, ale znacznie bardziej prozaicznego….

Wysłużone auto jednego z pracowników Caritasu po prostu nie wytrzymało…padło, zdechło, koniec. Cóż, w oczekiwaniu (długim, bo według arabskiego czasu) na pomoc, nie pozostało nam nic innego, jak się pośmiać z samych siebie no i – w obliczu niedoległego już terminu mojego wyjazdu – podziękować sobie za współpracę, a ta naprawdę będzie dla mnie niezapomniana ;))) dziękuję Team A!

Ps. Jeszcze jedno – ale bardzo ważne: dziś są urodziny mojej Mamy, która zawsze była i jest dla mnie inspiracją do podejmowania różnych ważnych decyzji w moim życiu. Podobnie jak teraz jest nią Kasia, która dziś obchodzi imieniny, więc obu moim wspaniałym Dziewczynom: wszystkiego najlepszego! I shukran, dziękuję;)

Reklamy